Dominika wróciła w sobotę, a ja już mam jej powoli dosyć... Się znowu zaczynają akcje z Damiankiem. Masakra po prostu. Na ten temat się raczej rozpisywać nie będę, bo tylko sobie o tym pomyśle to mi się nie dobrze robi... : // Rodzice jechali dziś po moje brakujące książki do szkoły. Zapłacili 274zł. (!!) A zostały jeszcze zeszyty, piórnik i kilka mniej ważnych rzeczy, bo plecak już mam. A podobno za szkołę się nie płaci... Wczoraj spacerek z Martą i psem mojej siostry. ^^ (ponadroczny labrador biszkoptowy imieniem Rex) Wyprawa na śliwki. A potem Marta zepsuła Damianowi (nie, to nie ten Damian od Dominiki) quad'a. Wystarczyło, że na nim usiadła i potem nie chciał zapalić. xd (a zapalany jest, uwaga, na po pych! xd) Potem jeszcze mu łańcuch spadł z silnika, ale jakoś to sobie naprawił i pojeeechał, aż się za nim kurzyło. ^^ Przed wczoraj spacer z Dominiką, przed przed wczoraj to samo. ;d Tak ogólnie to wakacje zaczynają się kończyć i zaczyna się robić fajnie... : < W domu wszystko w jak najlepszym porządku, (no, nie wliczając schodów które teraz mają dwa inne rodzaje kafelek, ale nie wyglądają najgorzej xd) babcia chyba niedługo wychodzi ze szpitala. A co do tego chłopaczka z Margonem wspomnianego w poprzedniej notce. Ja nie wiem co on sobie tam wymyślił, ale on chyba naprawdę liczy, że ja z nim będę... xd Wkurza mnie, no ale ja na to nic nie poradzę, moja naturalna cecha dzięki, której jestem dla każdego strasznie miła mi nie pozwala... ;x A, jeszcze tak nawiasem mówiąc Marta ma się dziś spotkać z pewnym Damianem. (to żaden w wymienionych wyżej, znów inny xd) Ciekawe czy się odważy. Poza tym to ja miałam tam jechać z nią i jeszcze Gosią no i ja z Goś poszłybyśmy sobie gdzieś po sklepach pochodzić, a Marta miała by czas żeby pogadać z Damianem. No ale ja nie wiem, czy mnie się chce tam jechać. xd Muszę pogadać z Martą ale nie ma jej na gg. No trudno zaczekam i zobaczymy co będzie dalej. ^^